Dla kogo?

Stronę tę stworzyłem z myślą o wszystkich zainteresowanych kwestią autoprezentacji, czyli sztuką wywierania wrażenia na innych. Mam jednak nadzieję, że znajdzie ona odbiorców także wśród tych, którzy – podobnie jak ja – uważają psychikę ludzką po prostu za „zagadnienie najwyższego rzędu i uroku, nadto jeszcze zagadnienie głęboko osobiste”, jak się wyraził Fryderyk Nietzsche o tym, co swojego czasu zajmowało jego akurat umysł. A przecież zawsze to lepiej samemu zajmować swój umysł niż pozwolić, aby robił to za nas kto inny. Lepiej też chyba robić wrażenie niż być pod wrażeniem nie wiadomo kogo.


Nawigacja

W sekcji Artykuły zamieszczam artykuły problemowe o charakterze ogólnym. W sekcji Taktyki 1 i Taktyki 2 omawiam poszczególne techniki autoprezentacji. Definicje zawierają słownikowe objaśnienia terminów związanych z autoprezentacją. W Bibliografii znajduje się wykaz cytowanej literatury, zaś w Księgarni kilka polecanych książek psychologicznych. Klikając na umieszczone tu i ówdzie okładki książek, przechodzi się do stron, na których można dokonać ich zakupu.


Słowo wstępu

W 1959 roku ukazała się książka amerykańskiego socjologa kanadyjskiego pochodzenia Ervinga Goffmana The Presentation of Self in Everyday Life, która zainicjowała badania naukowe nad zjawiskiem autoprezentacji. Po polsku jej tytuł został przetłumaczony jako Człowiek w teatrze życia codziennego, co dobrze oddaje naturę tego zjawiska. Autoprezentacja bowiem – jak podaje jeden ze słowników – „jest jedną z ważnych postaci kierowania wrażeniem przez odgrywanie ról”.

Autoprezentacja – świadoma lub nieświadoma kontrola wrażenia wywieranego w interakcjach czy sytuacjach społecznych. Jest jedną z ważnych postaci kierowania wrażeniem przez odgrywanie ról (Colman 2009, 57).

Nieprzypadkowo też stanowisko Goffmana określa się jako „podejście dramaturgiczne”. Autor ten często posługuje się metaforą teatru oraz powiązanymi z teatrem pojęciami: akty, role, rekwizyty, publiczność, spektakl, przedstawienie, reżyser, wykonawca czy kulisy. Jak pamiętamy, coś podobnego – aczkolwiek w znaczeniu bardziej uniwersalnym – językiem poezji wyraził William Shakespeare:

Świat cały jest sceną: Wszyscy mężczyźni i wszystkie kobiety są aktorami jedynie i mają wejścia i wyjścia. Każdy z ludzi musi odegrać wiele ról w stosownym czasie (Shakespeare 2001, 49).

Według Goffmana komunikacja między ludźmi przypomina przedstawienie teatralne, w czasie którego wszyscy odgrywamy swoje role w celu wywierania pożądanego wrażenia na innych. Podczas gdy na zewnątrz – na scenie – prezentujemy strategiczny obraz własnego „ja”, pozostające za kulisami „ja” wewnętrzne na zimno analizuje plusy i minusy podjętego zachowania. Słowem, wszyscy jesteśmy aktorami wypowiadającymi takie czy inne kwestie w zależności od sytuacji i publiczności, przed jaką występujemy. Inaczej zachowujemy się w gronie przyjaciół, inaczej w pracy, jeszcze inaczej jako petenci u urzędzie czy studenci podczas wykładów.

Goffman wysunął radykalne konsekwencje z takiego myślenia i – ni mniej, ni więcej – zanegował istnienie tożsamości jednostki. Skoro bowiem w każdej sytuacji zachowujemy się inaczej, nie mamy jednej, spójnej, wewnętrznie niesprzecznej tożsamości, którą niezmiennie ukazywalibyśmy światu, niezależnie od zewnętrznych okoliczności. Jak to się jednak dzieje, że my sami tę jedność i spójność zazwyczaj – o ile nie jesteśmy zaburzeni psychicznie – mimo wszystko odczuwamy?

Jak widać, kwestia autoprezentacji to zagadnienie nie tylko czysto teoretyczne czy – na przeciwnym biegunie – tylko praktyczne. To problem ściśle egzystencjalny, który przenika każdy aspekt naszego życia i towarzyszy nam na co dzień. Zgodnie z dosłownym tłumaczeniem książki Goffmana, „prezentujemy siebie każdego dnia”. Także sami przed sobą. Świadomie i nieświadomie.

Większość ludzkich wzorów zachowania stanowi reakcje nie na pojedynczą potrzebę, lecz na agregat potrzeb. Potrzeba wywoływania pozytywnego odzewu innych osób jest niemal stałym składnikiem takich agregatów. Istotnie, nie będzie przesadą, jeśli stwierdzimy, że nieliczne formy zorganizowanego ludzkiego zachowania nie są skierowane na zaspokojenie tej potrzeby przynajmniej w jakimś stopniu (Linton 2000, 112).

Strona ta z zamierzenia ma służyć jako pomoc do samodzielnego przemyślenia tych kwestii.

A zatem: owocnych rozważań!

Grzegorz Tomicki

Dylematy autoprezentacji




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *